JumpStyle Fun - Wiadomości z kraju i ze świata

Strona startowa
Kontakt
Księga gości
Ankiety
Jumpstyle - galeria zdjęć i loga...
Licznik, czyli ile osób nas odwiedziło
Forum
Mapa
Wiadomości z kraju i ze świata
Różne Filmiki ;)
Trochę o Jumpstyle
Jeckyll&Hyde
Jumping Men Team
Scooter - Trochę o artyście
C- Walk - Wróg Jumpstyle'a
Koniecznie Przeczytaj!!!!!!!!
Hardstyle



 
To są wiadomości!!!
Takich jak Fritzl nie było!
drops955 data 02.05.2008, o 07:50 (UTC)
 Takich jak Fritzl było więcej - dramat Francuzki trwał 28 lat
Josef Fritzl
AFP

Po ujawnieniu dramatu Elisabeth Fritzl w Austrii francuski dziennik "Le Parisien" opisał przypadek 45-letniej Lydii Gouardo, molestowanej przez 28 lat przez ojczyma. W wyniku gwałtów na świat przyszło sześcioro dzieci.
Według Lydii Gouardo w jej rodzinnej wsi, położonej ok. 60 km na wschód od Paryża, nikt nie reagował na to, co działo się w jej domu, a macocha wręcz podżegała mężczyznę do dręczenia Lydii.

Teraz Lydia Gouardo, która z koszmaru otrząsnęła się w 1999 roku po śmierci ojczyma, chciałaby nawiązać kontakt z Elisabeth Fritzl. - Czułabym się mniej samotna - powiedziała Francuzka w wywiadzie dla "Le Parisien". Może są inne kobiety takie, jak my - gdzieś na wsiach, gdzie ludzie zatrzaskują okiennice - dodała. W rozmowie z dziennikiem wyznała też, że bała się kontaktować z zewnętrznym światem, a to co robił jej ojczym, uznawała za normalne.

Gouardo w przeciwieństwie do Elisabeth Fritzl nie była zamykana, ale nigdy nie chodziła do szkoły. Mówiła, że kilka razy próbowała uciekać z domu, ale policja zawsze ją przyprowadzała. Karą za ucieczki były tortury.

Prawnik kobiety Alain Mikowski powiedział przez telefon, że macocha Lydii w tym miesiącu stanęła przed sądem apelacyjnym za nieinformowanie o przestępstwie. Została skazana na cztery lata więzienia w zawieszeniu.

Zdaniem Mikowskiego, dramat jego klientki świadczy o kompletnym kryzysie systemu sądowego, policyjnego i socjalnego.

- To skandal. Gdyby nie było przypadku w Austrii, nikt nie mówiłby o Lydii Gouardo - zaznaczył Mikowski.
 

Takich jak Firtzl nie było!
drops955 data 02.05.2008, o 07:49 (UTC)
 Takich jak Fritzl było więcej - dramat Francuzki trwał 28 lat
Josef Fritzl
AFP

Po ujawnieniu dramatu Elisabeth Fritzl w Austrii francuski dziennik "Le Parisien" opisał przypadek 45-letniej Lydii Gouardo, molestowanej przez 28 lat przez ojczyma. W wyniku gwałtów na świat przyszło sześcioro dzieci.
Według Lydii Gouardo w jej rodzinnej wsi, położonej ok. 60 km na wschód od Paryża, nikt nie reagował na to, co działo się w jej domu, a macocha wręcz podżegała mężczyznę do dręczenia Lydii.

Teraz Lydia Gouardo, która z koszmaru otrząsnęła się w 1999 roku po śmierci ojczyma, chciałaby nawiązać kontakt z Elisabeth Fritzl. - Czułabym się mniej samotna - powiedziała Francuzka w wywiadzie dla "Le Parisien". Może są inne kobiety takie, jak my - gdzieś na wsiach, gdzie ludzie zatrzaskują okiennice - dodała. W rozmowie z dziennikiem wyznała też, że bała się kontaktować z zewnętrznym światem, a to co robił jej ojczym, uznawała za normalne.

Gouardo w przeciwieństwie do Elisabeth Fritzl nie była zamykana, ale nigdy nie chodziła do szkoły. Mówiła, że kilka razy próbowała uciekać z domu, ale policja zawsze ją przyprowadzała. Karą za ucieczki były tortury.

Prawnik kobiety Alain Mikowski powiedział przez telefon, że macocha Lydii w tym miesiącu stanęła przed sądem apelacyjnym za nieinformowanie o przestępstwie. Została skazana na cztery lata więzienia w zawieszeniu.

Zdaniem Mikowskiego, dramat jego klientki świadczy o kompletnym kryzysie systemu sądowego, policyjnego i socjalnego.

- To skandal. Gdyby nie było przypadku w Austrii, nikt nie mówiłby o Lydii Gouardo - zaznaczył Mikowski.
 

Rokita oskarżony o zniesławienie, ale nie wie kogo?!
drops955 data 02.05.2008, o 07:47 (UTC)
 Rokita oskarżony o zniesławienie, ale nie wie kogo
Jan Rokita. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
PAP

"Dziennik": Prokuratura oskarżyła znanego polityka Jana Rokitę o zniesławienie. Kogo pomówił? Nie wiadomo. W jaki sposób i kiedy? W piśmie, jakie otrzymał od prokuratora nie ma o tym ani słowa. Za to jest stwierdzenie, że ma siedem dni na dostarczenie dowodów swojej niewinności.
- Czuję się jak bohater "Procesu" Franza Kafki. Nie wiedziałem o śledztwie, dopóty nie poinformowano mnie o wysłaniu aktu oskarżenia" - mówi gazecie Rokita. O oskarżeniu polityk dowiedział się z lakonicznego pisma wysłanego przez sekretarza warszawskiego sądu, które otrzymał w środę pocztą.

- Przeczytałem, że prokurator rejonowy dla Warszawy-Mokotowa 14 kwietnia wniósł przeciwko mnie akt oskarżenia. Dostałem także siedmiodniowy termin na dostarczenie dowodów swojej niewinności. Tylko że ja dotąd nie wiedziałem o żadnym postępowaniu. Co więcej, nie przesłano mi nawet aktu oskarżenia, więc jak mam się bronić, jeśli nie wiem przed czym? - mówi wzburzony polityk.
REKLAMA Czytaj dalej

Rokita przypuszcza, że może chodzić o ujawnioną niemal dokładnie rok temu na łamach "Dziennika" sprawę ówczesnego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Reporterzy gazety odkryli, że nazwisko Kornatowskiego widnieje w tzw. raporcie komisji Rokity, która w 1991 r. badała przestępstwa aparatu bezpieczeństwa PRL.

Posłowie odkryli, że Kornatowski jako prokurator mógł tuszować przypadek śmiertelnego pobicia na komisariacie MO w Gdyni. Jako młody prokurator brał udział w śledztwie wyjaśniającym śmierć Tadeusza Wądołowskiego. Mimo mocnych poszlak, że Wądołowski został zakatowany, śledztwo szybko zamknięto, uznając, że młody i zdrowy mężczyzna zmarł wskutek zawału serca. Gdy posłowi Janowi Rokicie reporterzy "Dziennika" przypomnieli tę sprawę w marcu 2007 r., skomentował na łamach tej gazety rolę PRL-owskiego prokuratora Kornatowskiego: - Wy zaś towarzyszu Kornatowski musicie uzupełnić akta o bezsporny dowód, że to była naturalna śmierć.

Kornatowski założył sprawę cywilną przeciwko Janowi Rokicie oraz wniósł do sądu prywatny akt oskarżenia. Argumentował, że nazywanie go "towarzyszem" naraziło go na utratę zaufania społecznego niezbędnego do pełnienia funkcji szefa policji.

- Wiedziałem, że będę miał proces cywilny z Kornatowskim. Nie wiedziałem jednak, że również prokuratura prowadziła jakieś postępowanie. Ukryto przede mną ten fakt. To przypomina procesy inkwizycyjne! Naruszono moje prawa do obrony, więc poprosiłem listownie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego o obronę moich elementarnych praw obywatelskich! - mówi Rokita.
 

Rokita oskarżony o zniesławienie, ale nie wie kogo?!
drops955 data 02.05.2008, o 07:47 (UTC)
 Rokita oskarżony o zniesławienie, ale nie wie kogo
Jan Rokita. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
PAP

"Dziennik": Prokuratura oskarżyła znanego polityka Jana Rokitę o zniesławienie. Kogo pomówił? Nie wiadomo. W jaki sposób i kiedy? W piśmie, jakie otrzymał od prokuratora nie ma o tym ani słowa. Za to jest stwierdzenie, że ma siedem dni na dostarczenie dowodów swojej niewinności.
- Czuję się jak bohater "Procesu" Franza Kafki. Nie wiedziałem o śledztwie, dopóty nie poinformowano mnie o wysłaniu aktu oskarżenia" - mówi gazecie Rokita. O oskarżeniu polityk dowiedział się z lakonicznego pisma wysłanego przez sekretarza warszawskiego sądu, które otrzymał w środę pocztą.

- Przeczytałem, że prokurator rejonowy dla Warszawy-Mokotowa 14 kwietnia wniósł przeciwko mnie akt oskarżenia. Dostałem także siedmiodniowy termin na dostarczenie dowodów swojej niewinności. Tylko że ja dotąd nie wiedziałem o żadnym postępowaniu. Co więcej, nie przesłano mi nawet aktu oskarżenia, więc jak mam się bronić, jeśli nie wiem przed czym? - mówi wzburzony polityk.
REKLAMA Czytaj dalej

Rokita przypuszcza, że może chodzić o ujawnioną niemal dokładnie rok temu na łamach "Dziennika" sprawę ówczesnego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Reporterzy gazety odkryli, że nazwisko Kornatowskiego widnieje w tzw. raporcie komisji Rokity, która w 1991 r. badała przestępstwa aparatu bezpieczeństwa PRL.

Posłowie odkryli, że Kornatowski jako prokurator mógł tuszować przypadek śmiertelnego pobicia na komisariacie MO w Gdyni. Jako młody prokurator brał udział w śledztwie wyjaśniającym śmierć Tadeusza Wądołowskiego. Mimo mocnych poszlak, że Wądołowski został zakatowany, śledztwo szybko zamknięto, uznając, że młody i zdrowy mężczyzna zmarł wskutek zawału serca. Gdy posłowi Janowi Rokicie reporterzy "Dziennika" przypomnieli tę sprawę w marcu 2007 r., skomentował na łamach tej gazety rolę PRL-owskiego prokuratora Kornatowskiego: - Wy zaś towarzyszu Kornatowski musicie uzupełnić akta o bezsporny dowód, że to była naturalna śmierć.

Kornatowski założył sprawę cywilną przeciwko Janowi Rokicie oraz wniósł do sądu prywatny akt oskarżenia. Argumentował, że nazywanie go "towarzyszem" naraziło go na utratę zaufania społecznego niezbędnego do pełnienia funkcji szefa policji.

- Wiedziałem, że będę miał proces cywilny z Kornatowskim. Nie wiedziałem jednak, że również prokuratura prowadziła jakieś postępowanie. Ukryto przede mną ten fakt. To przypomina procesy inkwizycyjne! Naruszono moje prawa do obrony, więc poprosiłem listownie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego o obronę moich elementarnych praw obywatelskich! - mówi Rokita.
 

A to gady!!!!
Drops955 data 01.05.2008, o 18:53 (UTC)
 A to Gady!!!!!!

Gości wita potężny łeb na długiej szyi wystający ze ściany młyna. To diplodok, jeden z największych dinozaurów wszech czasów.

Już dojeżdżając do Bałtowa koło Ostrowca Świętokrzyskiego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to zupełnie inny świat. Nie tylko dlatego, że z zielonego gaju na dnie przepięknej doliny rzeki Kamiennej wychylają się prehistoryczne stwory naturalnej wielkości. Nad nimi wznosi się ukończony tej zimy, nowoczesny wyciąg narciarski, a ubogie obejścia okolicznych wiosek ustępują miejsca rzędowi kolorowych ścian barów i nowych płotów gospodarstw agroturystycznych. Na rozległym parkingu przed wejściem do parku roi się od samochodów.



baltowskipark.pl
W weekend majowy na 40 hektarach łąk, otaczających wyciąg, otwarto zwierzyniec. Jeżdżąc wygodnymi alejkami własnym autem bądź amerykańskim "school busem", można obejrzeć z bliska wiele może niezbyt groźnych, ale z pewnością pięknych zwierząt. Są tu najbardziej towarzyskie lamy, bizony, jelenie, kudłate szkockie krowy górskie, wielbłądy, strusie.

Jeszcze kilkanaście lat temu nikt o Bałtowie nie słyszał. Aż wreszcie na przełomie tysiącleci geolog Gerard Gierliński odkrył na jednej z tutejszych skał (notabene zwanej przez miejscowych Czarcią Stopką) trop dinozaura. Grupa prężnych mieszkańców Bałtowa szybko zabrała się do przekuwania naukowego odkrycia w komercyjny sukces. W ciągu kilku miesięcy powstał park pełen modeli dinozaurów, odtwarzanych z ogromną pieczołowitością i troską o szczegóły pod okiem naukowców, między innymi paleontologa Karola Sabatha.

Dla maluchów to istny raj, ale i dorośli przechadzają się w cieniu tyranozaura czy diplodoka pełni dziecięcego entuzjazmu i zachwytu. Mali paleontolodzy mogą wykopać z piasku na placu zabaw plastikowy szkielet tyranozaura, co wieczór starannie zakopywany przez obsługę parku. Dzieciaki oczywiście naciągają rodziców na rozliczne pamiątki – od breloczków po wielkie plastikowe modele jaszczurów. Dla podkreślenia nastroju sprowadzono nawet rośliny będące reliktami dawnych epok: araukarie, paprocie, a ostatnio także sosny Wollemi Pine. Wiosną tego roku do Bałtowa przywiózł je ambasador Australii.
 

Źródło...
Przystalinho data 01.05.2008, o 10:51 (UTC)
 Źródło tych wiadomości: onet.pl; Dziękujemy
 

<-Powrót

 1  2 Dalej -> 
Dzisiaj tronę odwiedził 2577 odwiedzający Pozdrawiam ;)
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja